Możesz zdecydować, które pliki cookie chcesz zaakceptować. Pliki niezbędne są zawsze aktywne, ponieważ są wymagane do działania strony.

Używamy plików cookie, aby zapewnić prawidłowe działanie strony. Za Twoją zgodą wykorzystujemy również pliki analityczne, które pomagają nam analizować ruch i ulepszać serwis. Polityka prywatności.

Jak wycenić usługi projektowe? Pełna kalkulacja na przykładzie pracowni projektującej ogrody

Wycena projektu ogrodu powinna wynikać z realnych kosztów pracowni, liczby sprzedawalnych godzin oraz podatków, a nie z cen konkurencji. To szczególnie ważne dla projektantów ogrodów, wnętrz i krajobrazu, którzy mają zlecenia, ale nie wiedzą, czy faktycznie zarabiają.

TL;DR (w skrócie)

  • Minimalna cena projektu powinna wynikać z kosztów rocznych pracowni podzielonych przez realną liczbę sprzedawalnych godzin.
  • Wycena „od metra” jest ryzykowna, ponieważ małe projekty często wymagają dużo pracy mimo niewielkiej powierzchni.
  • Cena minimalna chroni pracownię przed realizacją zleceń poniżej progu opłacalności.
  • ZUS, oprogramowanie, marketing, sprzęt i podatki muszą być uwzględnione w stawce godzinowej projektanta.
  • Zatrudnienie pierwszej osoby zwiększa moc przerobową, ale obniża rentowność i zwykle oznacza wejście w VAT.
Jaki rodzaj wyceny stosujesz w Swojej firmie?
Jaki rodzaj wyceny stosujesz w Swojej firmie?

Projektant ogrodów albo wnętrz patrzy na konto po dobrym, zapracowanym miesiącu i ma dziwne uczucie: zleceń było sporo, kalendarz pełny, a zostało tyle, co kot napłakał.

Brzmi znajomo?

Najczęściej problem nie leży w braku klientów. Problemem jest wycena oparta na intuicji zamiast na liczbach. W efekcie firma pracuje dużo, ale zarabia mniej, niż właścicielowi się wydaje.

W tym artykule policzymy wszystko krok po kroku:

  • ile kosztuje prowadzenie pracowni projektowej,
  • ile godzin możesz realnie sprzedać w roku,
  • jaka powinna być minimalna stawka godzinowa,
  • ile powinien kosztować projekt,
  • co zmienia zatrudnienie pracownika,
  • jak forma opodatkowania wpływa na pieniądze, które zostają w kieszeni.

Przykład dotyczy projektanta ogrodów, ale dokładnie ten sam schemat można zastosować w projektowaniu wnętrz, architekturze krajobrazu, grafice, projektowaniu mebli czy wielu innych usługach opartych na pracy specjalisty.

Co policzymy w tym artykule?

Sześć kroków, które policzymy

1

Koszty firmy

wszystko, co schodzi z konta — z ZUS-em i sprzętem

2

Sprzedawalne godziny

ile realnie sprzedasz w roku (sezonowość!)

3

Koszt godziny

Twój próg, poniżej którego dopłacasz

4

Stawka i zysk

ile zostaje i co odkładasz na firmę

5

Cennik z godzin

ceny projektów z realnych czasów

6

Podatek i VAT

ryczałt, liniowy, skala — i próg VAT

Dla kogo jest ten artykuł?

Ten materiał będzie szczególnie przydatny dla:

  • projektantów ogrodów, wnętrz i architektów krajobrazu,
  • jednoosobowych działalności gospodarczych,
  • osób rozliczających się ryczałtem lub zastanawiających się nad zmianą formy opodatkowania,
  • właścicieli pracowni, którzy chcą wiedzieć, czy ich cennik faktycznie przynosi zysk,
  • osób planujących zatrudnienie pierwszego pracownika.

Ważne założenia tego przykładu

Zanim wejdziemy w konkretne liczby, warto zaznaczyć kilka rzeczy. Ten przykład ma pokazać metodologię liczenia, a nie gotowy cennik do skopiowania.

Przyjęliśmy następujące założenia:

  • jednoosobowa działalność gospodarcza,
  • praca z domu bez wynajmowanego biura,
  • rozliczenie na ryczałcie,
  • przychody poniżej progu VAT,
  • księgowość prowadzona przez biuro rachunkowe (ujęta w kosztach),
  • dojazdy do klienta fakturowane osobno, poza stawką godzinową,
  • klient dostarcza podkład geodezyjny,
  • część kosztów została celowo pominięta, aby zachować czytelność przykładu.

Nie uwzględniamy między innymi:

  • leasingu samochodu,
  • kosztów energii i pracy z domu,
  • kosztów szkoleń,
  • rezerw na reklamacje i niezapłacone faktury.

W realnej firmie warto doliczyć je do własnych wyliczeń.

Mając te założenia z tyłu głowy, przejdźmy do konkretów — policzymy Twój koszt godziny, stawkę i cennik krok po kroku.

Krok 1 — Policz wszystkie koszty firmy (przykład: pracownia 1-osobowa, 2026)

Za przykład posłuży typowa jednoosobowa pracownia: projektant pracujący z domu (bez biura do przyjmowania klientów — spotkania u klienta lub online), z kompletem narzędzi do projektowania ogrodów i wizualizacji 3D. Firma na JDG, rozliczana ryczałtem, z przychodem poniżej progu VAT. Zgodnie z metodologią dzielimy koszty na trzy grupy: operacyjne, obciążenia publiczne (ZUS) i amortyzację sprzętu. Wszystkie liczby w cenach 2026 roku.

1a. Koszty operacyjne — narzędzia, marketing, dojazdy

Pracownia projektowa ma niskie koszty „twarde” w porównaniu z firmą wykonawczą — nie ma ekipy, magazynu ani maszyn. Ale ma coś, o czym łatwo zapomnieć: drogie oprogramowanie w abonamencie, które płaci się co rok niezależnie od liczby zleceń. Lumion, SketchUp, Canva, narzędzia AI — to realne, powtarzalne pieniądze. Do tego marketing, bez którego jednoosobowa pracownia nie istnieje, oraz dojazdy własnym autem do klientów.

Koszty operacyjne pracowni — ceny 2026 (praca z domu, bez biura)

Pozycja Koszt / rok ≈ / mies.
Marketing — reklama FB/IG i strona internetowa12 000 zł1 000 zł
Lumion (wizualizacje, subskrypcja roczna)4 229 zł352 zł
Biuro rachunkowe (księgowość, ok. 300 zł/mies)3 600 zł300 zł
Telefon, internet, Google Workspace2 400 zł200 zł
SketchUp Pro + LayOut (projekty wykonawcze)1 750 zł146 zł
Claude Pro (AI — opisy, oferty, research)1 200 zł100 zł
Utrzymanie strony WWW1 000 zł83 zł
Ubezpieczenie sprzętu500 zł42 zł
Canva (grafiki marketingowe)450 zł38 zł
Fakturownia (program do faktur)115 zł10 zł
Inne, nieprzewidziane (rezerwa)1 200 zł100 zł
RAZEM operacyjne 28 444 zł 2 370 zł

Brak biura to realna oszczędność — nie ma czynszu, mediów komercyjnych ani sprzątania. Ale praca z domu nie znaczy „za darmo”: część mieszkania, prąd i internet to też koszt, który warto choć częściowo ująć. Reklama 1 000 zł/mies. to minimum dla jednoosobowej pracowni żyjącej z pozyskiwania klientów online — bez niej zostają tylko polecenia, a tych nie zaplanujesz. Dojazdów do klienta świadomie nie ma w kosztach stałych — to usługa, którą fakturujesz osobno, w zależności od odległości (paliwo + Twoja stawka godzinowa za czas dojazdu), żeby nie obciążać nią klientów z sąsiedztwa. Jedno zastrzeżenie do oprogramowania: ten zestaw zakłada workflow oparty na SketchUp + LayOut. Jeśli rysunek techniczny 2D robisz w osobnym CAD-zie (AutoCAD, GstarCAD, Vectorworks, AutoLANDSCAPE), dolicz jego licencję — to realny, powtarzalny koszt rzędu od kilkuset do kilku tysięcy złotych rocznie.

1b. ZUS i składka zdrowotna — największa pozycja, o której się zapomina

Tu wielu projektantów dostaje zimnego prysznica. Prowadzenie JDG to nie tylko podatek — to przede wszystkim ZUS, który płacisz niezależnie od tego, czy masz zlecenia. W 2026 roku pełne składki społeczne z chorobowym to 1 926,76 zł miesięcznie, a składka zdrowotna na ryczałcie przy przychodzie w przedziale 60–300 tys. zł liczona jest od podstawy 9 228,64 zł, co daje 830,58 zł miesięcznie. Razem ponad 2 750 zł co miesiąc, zanim zarobisz pierwszą złotówkę dla siebie.

Obciążenia ZUS przedsiębiorcy — JDG, ryczałt, 2026

Składka / mies. / rok
Składki społeczne (emerytalna, rentowa, wypadkowa, chorobowa) + Fundusz Pracy1 926,76 zł23 121 zł
Składka zdrowotna (ryczałt, przychód 60–300 tys.)830,58 zł9 967 zł
RAZEM ZUS 2 757 zł 33 088 zł

Składka zdrowotna na ryczałcie ma trzy progi zależne od rocznego przychodu: do 60 tys. — 498,35 zł/mies., 60–300 tys. — 830,58 zł/mies., powyżej 300 tys. — ok. 1 495 zł/mies. Nasza przykładowa pracownia mieści się w środkowym progu. Połowę zapłaconej składki zdrowotnej możesz odliczyć od przychodu przy liczeniu ryczałtu (wracamy do tego w kroku 6). Jeśli dopiero zaczynasz, przez pierwsze 2,5 roku możesz korzystać z ulgi na start i preferencyjnego ZUS — wtedy ta pozycja jest znacznie niższa, ale i tak musi być w kalkulacji.

1c. Amortyzacja sprzętu — komputer, który kiedyś trzeba wymienić

Trzecia grupa to sprzęt. Porządny zestaw do projektowania i renderowania 3D — komputer, karta graficzna, dwa monitory, tablet — to wydatek rzędu 10 000 zł, który realnie służy około 5 lat (potem zaczyna „mulić” przy Lumionie i wymaga wymiany). To znaczy, że co miesiąc Twoje ceny muszą odkładać na jego odtworzenie, nawet jeśli kupiłeś go za gotówkę i „już się spłacił”. Ważne: na ryczałcie amortyzacja nie jest kosztem podatkowym (ta forma w ogóle nie uwzględnia kosztów) — te 2 000 zł rocznie traktujemy jako realną rezerwę odtworzeniową, którą odkładasz, a nie jako odliczenie od podatku. W tabeli „co zostaje” odejmujemy ją obok podatku właśnie dlatego, że to pieniądze fizycznie wychodzące z firmy na przyszły sprzęt.

Krok 1 — wynik: pełne koszty pracowni

Grupa kosztów Miesięcznie Rocznie
Koszty operacyjne (narzędzia, marketing, auto, rezerwa)2 370 zł28 444 zł
ZUS (społeczne + zdrowotna)2 757 zł33 088 zł
Amortyzacja sprzętu (10 tys. / 5 lat)167 zł2 000 zł
RAZEM koszty firmy 5 294 zł 63 532 zł

Ponad 63 500 zł rocznie — i to przy „niskich kosztach” jednoosobowej pracowni z domu, bez biura i bez pracownika. To kwota, którą firma musi zarobić, zanim właściciel weźmie do ręki choćby złotówkę. Zobacz, na co naprawdę te pieniądze idą:

Na co idzie 63 532 zł rocznie — struktura kosztów pracowni

63 532 zł kosztów rocznie ZUS + składka zdrowotna33 088 zł · 52% Marketing (reklama FB/IG)12 000 zł · 19% Oprogramowanie (Lumion, SketchUp, AI…)7 744 zł · 12% Księgowość + telefon + internet6 000 zł · 9% Sprzęt, strona, rezerwa, ubezpieczenie4 700 zł · 7%

Ponad połowa kosztów to ZUS i zdrowotna — więcej niż całe oprogramowanie i marketing razem wzięte. To pozycja, która leci co miesiąc niezależnie od liczby zleceń, także w martwym grudniu. Dlatego projektant, który „zapomina” doliczyć ZUS do ceny, nie zaniża marży — on po prostu dopłaca do własnej pracy z prywatnych oszczędności.

Wniosek z kroku 1: Twoja firma kosztuje 63 532 zł rocznie (5 294 zł/mies.), zanim zarobisz pierwszą złotówkę dla siebie — z czego 33 088 zł to sam ZUS i składka zdrowotna.

Krok 2 — Policz sprzedawalne godziny (rocznie, bo sezonowość)

Projektant pracuje 8 godzin dziennie, ale klientowi nie sprzedaje wszystkich. Średnio około 2 godzin dziennie pochłaniają rzeczy nierozliczalne: przygotowanie ofert, odpisywanie na zapytania, faktury, marketing i social media. Zostaje około 6 sprzedawalnych godzin dziennie — sprzedawalna roboczogodzina to godzina realnej pracy nad projektem, którą można przypisać do konkretnego zlecenia i ująć w cenie dla klienta. Przy 21 dniach roboczych daje to 126 sprzedawalnych godzin w pełnym miesiącu.

Sezonowość — kiedy klienci pytają o projekt

Projektant ogrodów nie sprzedaje tych 126 godzin równo przez cały rok, bo branża ma wyjątkowo wyrazistą sezonowość — inną niż firma wykonawcza. Wiosną jest boom: ludzie budzą się z zimy, chcą projekt, umawiają terminy realizacji. Latem lekki spadek (wakacje, urlopy). Jesienią drugi szczyt: klienci chcą mieć gotowy projekt, żeby na wiosnę wystartować z budową ogrodu. A grudzień i styczeń to martwy sezon — święta, zima, nikt nie myśli o ogrodzie. Spadek o połowę to pewnik.

Ale tu jest kluczowa różnica między pracownią projektową a firmą wykonawczą: ta sezonowość dotyczy popytu — tego, kiedy klienci pytają — a nie tego, kiedy musisz pracować. Ekipa z kosiarką nie skosi trawnika w styczniu. Ale projekt możesz zrobić kiedykolwiek. Dwa szczyty zapytań (wiosna i jesień) mówią Ci więc przede wszystkim jedno: kiedy najmocniej inwestować w marketing i pozyskiwanie klientów, żeby mieć z czego wybierać.

Kiedy klienci pytają o projekt — natężenie zapytań w roku

I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII szczyt2. szczyt

Słupki pokazują natężenie zapytań w poszczególnych miesiącach — dwa szczyty: wiosna (III–V) i jesień (IX–X), letni dołek wakacyjny i martwy grudzień/styczeń. To nie jest wykres godzin, które musisz przepracować, tylko mapa tego, kiedy klienci się zgłaszają. Wniosek praktyczny: marketing i sprzedaż wciskasz w szczyty, żeby zebrać projekty, które potem rozłożysz na resztę roku.

Obciążenie i realizacja — jak rozłożyć pracę na cały rok

Samą pracę da się wygładzić przez cały rok — i to jest przewaga tego zawodu. Jeśli sprzedasz projekty w odpowiednim momencie, możesz je realizować nawet wtedy, gdy klient jest chwilowo niedostępny (przygotowujesz koncepcje i wysyłasz do akceptacji, np. w styczniu, gdy ruch zamiera). Dobre planowanie terminów sprawia, że martwy grudzień i styczeń wypełniasz pracą sprzedaną wcześniej, a wakacyjny dołek — projektami z wiosennego boomu. Średnia liczba godzin w miesiącu zostaje ta sama, tylko inaczej rozłożona — około 117 h co miesiąc (to 1 400 sprzedawalnych godzin rocznie ÷ 12; skąd dokładnie bierze się 1 400 h, wyliczamy w Kroku 3), czyli równe obciążenie i równy przychód przez cały rok.

Jak realnie rozkłada się praca i przychód — ~117 h co miesiąc

0 I117 h II117 h III117 h IV117 h V117 h VI117 h VII117 h VIII117 h IX117 h X117 h XI117 h XII117 h realna praca i przychód (~117 h/mies)popyt, gdyby nie wygładzać

Zielone słupki to realna praca i przychód po wygładzeniu: ~117 h każdego miesiąca (≈ 1 400 h rocznie ÷ 12). Przerywana linia to popyt — to, co działoby się z Twoim kalendarzem, gdybyś biernie poddał się sezonowi. W szczytach sprzedajesz więcej, niż zdążysz zrobić od ręki (nadwyżkę „bankujesz”), a w cichych miesiącach realizujesz to, co sprzedałeś wcześniej. Słupki są płaskie, mimo że popyt skacze — i właśnie o to chodzi: obciążenie i wpływy trzymasz równe przez cały rok.

Teoretyczny sufit to 1 512 sprzedawalnych godzin rocznie (126 h × 12). W praktyce tracisz około 112 godzin (1 512 − 1 400) na niedoskonałe zarządzanie czasem: czasem trzeba pracować więcej, gdy ludzie są dostępni (bo w święta i wakacje jest z tym problem), czasem zlecenie się przesunie. Przyjmujemy realistyczne 1 400 sprzedawalnych godzin rocznie — to liczba dla dobrze poukładanej pracowni. Wiele jednoosobowych firm realnie sprzedaje 1 100–1 300 h (więcej urlopów, chorobowego, poprawek i obsługi klienta), a wtedy koszt godziny rośnie: przy 1 300 h to 48,87 zł (63 532 ÷ 1 300), przy 1 200 h — 52,94 zł, a przy 1 100 h — aż 57,76 zł. Im mniej sprzedawalnych godzin, tym wyższy Twój próg. Pułapka, w którą wpada większość projektantów, jest inna niż w firmie wykonawczej: nie „zima zjada godziny”, tylko „brak planowania zjada godziny” — kto nie sprzedaje z wyprzedzeniem i nie wygładza kalendarza, ten realnie schodzi znacznie niżej i w styczniu brakuje mu na ZUS.

Wniosek z kroku 2: Realnie sprzedasz ok. 1 400 godzin rocznie (≈ 117 h/mies. po wygładzeniu sezonu), a nie teoretyczne 1 512 h. Sezonowość dotyczy popytu, nie tego, kiedy musisz pracować.

Krok 3 — Oblicz koszt godziny i swój próg opłacalności

Koszt sprzedawalnej godziny to roczne koszty firmy podzielone przez roczne sprzedawalne godziny — to samo policzysz na własnych liczbach w kalkulatorze roboczogodziny. Zobacz, jak bardzo wynik zależy od tego, czy sezonowość jest w kalkulacji:

Koszt godziny — dwa sposoby liczenia

Sposób liczenia Kalkulacja Koszt h
Teoretyczny sufit — 126 h × 1263 532 zł ÷ 1 512 h~42 zł
Realistycznie (z buforem na organizację)63 532 zł ÷ 1 400 h~45 zł

To jest koszt „na zero” — przy stawce 45 zł/h firma pokrywa swoje koszty, ale właściciel zarabia dokładnie nic. Po doliczeniu podatku ten absolutny próg, poniżej którego dokładasz do interesu, to ok. 50 zł za godzinę. To dopiero podłoga. Na tym się nie żyje — to się tylko nie bankrutuje.

I tu dochodzimy do najważniejszego zdania w tym wpisie: ta stawka to MINIMUM, które musi Ci wychodzić na godzinę — nie cel, tylko granica. Poniżej niej każda godzina projektu to realna strata, którą pokrywasz z prywatnych pieniędzy. Większość „taniej konkurencji” działa właśnie poniżej tej granicy, nie zdając sobie z tego sprawy — bo nie liczy ani godzin, ani kosztów.

Dlaczego „coś zarabiam” to za mało

Projektant, który bierze 2 000 zł za projekt zajmujący mu realnie 25 godzin, zarabia 80 zł za godzinę brutto przychodu. Gdyby wypełnił tym całe 1 400 godzin, miałby 112 000 zł przychodu rocznie — a po odjęciu kosztów firmy (63 532 zł) i podatku (11 745 zł) zostaje mu na rękę ok. 3 060 zł miesięcznie. To mniej niż osoba na minimalnej krajowej (4 806 zł brutto, ok. 3 600 zł netto w 2026 r.) — z tą różnicą, że pracownik na minimalnej ma płatny urlop, chorobowe, wolne weekendy i zero ryzyka. „Projektant za 2 000 zł” pracuje wieczorami, sam sobie robi marketing, księgowość i obsługę klienta — i nazywa to własną firmą.

To nie jest konkurencja, do której warto równać ceny. To ludzie, którzy nie policzyli, że dopłacają do własnej pasji. Twoim punktem odniesienia nie jest ich stawka — jest Twój koszt godziny. Jeśli rynek „nie przyjmuje” Twojej ceny, problemem nie jest Twoja cena, tylko to, komu ją pokazujesz.

Wniosek z kroku 3: Koszt jednej sprzedawalnej godziny to ok. 45 zł (63 532 ÷ 1 400) — a po doliczeniu podatku ok. 50 zł. To Twój próg „na zero”, poniżej którego dopłacasz do pracy, a nie cena sprzedaży.

Krok 4 — Od progu do realnej stawki: ile musi zostać Tobie

45 zł/h to firma na zero. Żeby pracownia miała sens, stawka musi pokryć koszty i zostawić właścicielowi godziwe wynagrodzenie, i jeszcze trochę na zysk firmy — poduszkę na martwy sezon, nowy komputer, kurs, gorszy rok. W tym przykładzie celujemy w stawkę 165 zł netto za sprzedawalną godzinę. Przy realistycznych 1 400 godzinach rocznie daje to przychód około 231 000 zł — wciąż poniżej progu VAT (240 tys.), choć już blisko: zostaje tylko ok. 9 000 zł bufora. Uwaga, limit VAT dotyczy wartości sprzedaży, nie dochodu — wystarczy kilka dodatkowych zleceń ponad plan i wpadasz w VAT, więc dobrze zorganizowana solowa pracownia praktycznie ociera się o ten sufit.

Teraz Twoja konstrukcja zysku, którą lubię, bo jest uczciwa wobec samego siebie: liczysz, ile realnie zostaje po wszystkich kosztach i podatku — i dopiero z tej kwoty świadomie odkładasz 20–40% na „zysk firmy”, a resztę traktujesz jako swoje wynagrodzenie na życie.

Co realnie zostaje — przychód 231 tys. zł, ryczałt 14%

Przychód roczny (1 400 h × 165 zł)231 000 zł
− koszty operacyjne−28 444 zł
− ZUS społeczny + zdrowotna−33 088 zł
− amortyzacja sprzętu−2 000 zł
− ryczałt 14% (po odliczeniu składek)−28 405 zł
ZOSTAJE właścicielowi139 063 zł / rok

Z tych 139 063 zł (= 11 589 zł/mies.) odkładasz świadomie na zysk firmy:
• 20% → 27 813 zł na poduszkę i rozwój, a 111 250 zł (= 9 271 zł/mies.) zostaje Tobie na życie,
• 40% → 55 625 zł na zysk firmy, a 83 438 zł (= 6 953 zł/mies.) na życie.

Skąd dokładnie bierze się 165 zł/h? Rozłóżmy tę stawkę na czynniki

165 zł to nie liczba z sufitu — to suma czterech warstw, policzonych z tych samych danych co tabela wyżej (przychód 231 000 zł ÷ 1 400 h). Dwie pierwsze warstwy są sztywne (koszty firmy i podatek), dwie kolejne to Twoja świadoma decyzja (wynagrodzenie i zysk firmy). Suma kolumny „zł/rok” to dokładnie cały przychód, a kolumny „zł/h” — dokładnie 165 zł:

Z czego składa się stawka 165 zł/h (przy 1 400 h rocznie)

Warstwa stawki zł / rok zł / h
Koszty firmy — próg „na zero” (63 532 ÷ 1 400)63 532 zł45,38 zł
Podatek (ryczałt 14% po odliczeniu składek)28 405 zł20,29 zł
Wynagrodzenie właściciela na życie (60–80% z tego, co zostaje)83 438 – 111 250 zł59,60 – 79,46 zł
Zysk / bufor firmy (20–40% z tego, co zostaje)27 813 – 55 625 zł19,87 – 39,73 zł
RAZEM (= przychód ÷ 1 400 h) 231 000 zł 165,00 zł

Czytaj to tak: z każdych 165 zł, które bierzesz za godzinę, 45,38 zł idzie na same koszty firmy, 20,29 zł na podatek, a dopiero pozostałe 99,33 zł dzielisz między swoje wynagrodzenie a zysk firmy. Najczęstszy błąd „taniej konkurencji”: bierze np. 100 zł/h, czyli przy 1 400 h ma 140 000 zł przychodu — po kosztach firmy (63 532 zł) i podatku (15 665 zł) zostaje jej 60 803 zł rocznie, czyli ~43 zł na godzinę pracy (≈ 5 067 zł/mies.) i ani złotówki na zysk czy poduszkę. To mniej niż połowa tego, co daje policzona stawka — i powód, dla którego taka firma po roku znika z rynku.

Zatrzymajmy się przy tym odkładaniu, bo to jest coś, czego etat Ci nie narzuca, a firma musi. Jako przedsiębiorca nie masz płatnego urlopu, chorobowego ani odprawy. Ten martwy grudzień i styczeń, gdy zapytań jest mało, a ZUS i tak schodzi z konta co miesiąca — to z poduszki je opłacasz. Zepsuty komputer w środku sezonu, klient, który nie zapłacił w terminie, chorobą wyrwane dwa tygodnie, gorszy rok na rynku — wszystko to amortyzujesz z odłożonego zysku, nie z pensji. Dlatego te 20–40% to nie „nadwyżka do wydania”, tylko koszt bezpieczeństwa firmy, która stoi na jednej parze rąk. Kto tego nie odkłada, ten przy pierwszym poślizgu sięga do prywatnych oszczędności albo wpada w długi.

I jeszcze jedno, ważne dla perspektywy: te ~7 000–9 300 zł netto na życie to nie jest złapanie Pana Boga za nogi — to rozsądny, ale nie szczytowy dochód jak na kogoś, kto prowadzi firmę i bierze na siebie całe jej ryzyko. Dla porównania: przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw to obecnie około 9 350–9 650 zł brutto, czyli mniej więcej 6 800–7 000 zł „na rękę” — i tyle dostaje pracownik na etacie, z płatnym urlopem, chorobowym i zerowym ryzykiem. Projektant, który po odłożeniu poduszki ląduje na ~6 950 zł netto (wariant 40%), zarabia więc tyle co statystyczny etatowiec — tylko że bez jego bezpieczeństwa, za to z marketingiem, księgowością, obsługą klienta i odpowiedzialnością za każdy projekt na własnych barkach. To pokazuje, jak absurdalna jest „tania konkurencja” biorąca 2 000 zł za projekt: ona nie zarabia nawet tyle, co osoba na minimalnej krajowej, która ma znacznie niższe wymagania, zero ryzyka i wolne po godzinach. Twoja policzona stawka ma Cię wyrwać z tej ligi, a nie do niej równać.

Wniosek z kroku 4: Przy stawce 165 zł/h i 1 400 h masz 231 000 zł przychodu, z czego po wszystkich kosztach i podatku zostaje 139 063 zł rocznie (11 589 zł/mies.) na Twoje wynagrodzenie i zysk firmy.

Krok 5 — Zbuduj cennik z realnych czasów (nie „od metra”)

Mając stawkę 165 zł/h, wycena projektu sprowadza się do jednego: ile godzin realnie zajmuje Ci dany projekt. To dlatego notowanie własnych czasów z każdej realizacji jest warte więcej niż jakikolwiek cennik z internetu. Poniżej realne czasy projektu kompleksowego (koncepcja + wizualizacje 3D dzienne i nocne + projekt wykonawczy) w zależności od powierzchni — zmierzone na własnych realizacjach:

Cennik projektu kompleksowego — cena = godziny × 165 zł netto

Powierzchnia Czas Cena netto zł/m² Wydajność
200 m²23,5 h3 877,50 zł19,398,5 m²/h
500 m²28,5 h4 702,50 zł9,4117,5 m²/h
1 000 m²38,5 h6 352,50 zł6,3526 m²/h
2 000 m²43,5 h7 177,50 zł3,5946 m²/h
5 000 m²63,5 h10 477,50 zł2,1079 m²/h
10 000 m²73,5 h12 127,50 zł1,21136 m²/h

Podane czasy to czysty czas procesowy „przy biurku” — realne roboczogodziny nad projektem, bez czasu oczekiwania na decyzje klienta (które potrafią ciągnąć się tygodniami). Czas i cena każdego projektu zawierają sztywny Etap 0 (przygotowanie, 3,5 h) — rozbijamy go niżej. Spójrz na kolumnę zł/m²: spada z 19,39 do 1,21 zł — ok. szesnastokrotnie. Dlaczego? Bo godziny nie rosną proporcjonalnie do metrażu. Projekt 10 000 m² jest 50× większy od 200 m², ale zajmuje tylko ok. 3,1× więcej czasu (73,5 h vs 23,5 h). Większa działka to często ten sam zestaw rabat i rozwiązań, tylko powtórzony — koncepcja, wizualizacje i dokumentacja nie skalują się liniowo. To jest powód, dla którego wycena „od metra” jest pułapką, którą rozbrajamy za chwilę.

Ważne: co dokładnie obejmują (i czego nie obejmują) te czasy

Powyższe godziny to realne pomiary z naszych realizacji dla typowej zieleni przydomowej o niskim lub średnim stopniu skomplikowania, na działce płaskiej (to nasz punkt odniesienia) i dla zdefiniowanego zakresu: koncepcja, wizualizacje 3D (dzienne i nocne) oraz projekt wykonawczy nasadzeń i podstawowych elementów zagospodarowania. Przy dużych metrażach większość powierzchni to powtarzalne moduły (trawnik, te same grupy nasadzeń), dlatego godziny nie rosną proporcjonalnie do powierzchni.

Te czasy nie obejmują prac, które zwykle wycenia się osobno albo wykonuje ktoś inny: inwentaryzacji geodezyjnej (zakładamy, że podkład dostarcza klient), szczegółowej analizy glebowej, bilansu mas ziemnych, projektu konstrukcyjnego elementów budowlanych (altany, mury oporowe), pełnej dokumentacji nawierzchni czy odrębnych branż (np. nawodnienie lub oświetlenie jako osobny projekt). Spadek terenu rozliczamy osobnym mnożnikiem (rozkładamy go zaraz niżej), a jeśli działka jest nietypowo trudna pod innymi względami (skomplikowana geometria, setki gatunków) albo Twój zakres jest szerszy — policz własne czasy, będą wyższe. Liczby z tabeli traktuj jako metodę liczenia, a nie jako normę obowiązującą każdą pracownię.

Ukształtowanie terenu — druga zmienna obok metrażu

Jest jeszcze jedna zmienna, której tabela wyżej nie pokazuje, a która potrafi mocno ruszyć Twój czas pracy: ukształtowanie terenu. Wszystkie podane godziny i ceny dotyczą działki płaskiej. Spadek terenu realnie wydłuża projektowanie — dochodzi tarasowanie, murki oporowe i schody, trudniejsze modelowanie 3D, bilans poziomów i odprowadzenie wody. Dlatego do ceny bazowej dokładamy mnożnik zależny od spadku:

Mnożnik za ukształtowanie działki — godziny i cena × współczynnik

Typ działki Mnożnik Co obejmuje
Działka płaska× 1,0ceny i godziny bazowe z tabeli wyżej
Lekki spadek (do 1,5 m)× 1,2niewielkie różnice poziomów, pojedyncze stopnie i skarpy
Duży spadek (powyżej 1,5 m)× 1,4tarasowanie, murki oporowe, rozbudowana praca z poziomami

Mnożnik działa na godziny, więc automatycznie na cenę (cena = godziny × 165 zł). Spadek terenu poznajesz z podkładu geodezyjnego lub na wizji lokalnej — i to on, obok metrażu, najmocniej rusza Twój czas pracy.

Jak spadek terenu rusza cenę — ten sam projekt 1 000 m²

Płaska Lekki spadek Duży spadek × 1,0 × 1,2 × 1,4 6 352,50 zł · 38,5 h 7 623,00 zł · 46,2 h 8 893,50 zł · 53,9 h

Ten sam projekt 1 000 m² na trzech typach terenu. Im większy spadek, tym więcej tarasowania i murków oporowych — a każda taka warstwa to dodatkowe godziny modelowania 3D, bilansu poziomów i dokumentacji. Cena rośnie z 6 352,50 zł (płasko) przez 7 623,00 zł (lekki spadek) do 8 893,50 zł (duży spadek), bo mnożnik działa na godziny, a nie na metry. Klient z trudniejszą działką nie „dopłaca za widok” — dopłaca za realnie większą robotę projektową.

Z czego składa się projekt — Etap 0 i cztery fazy

Każdy projekt zaczyna się od sztywnego Etapu 0 (przygotowanie) — to 3,5 h doliczane do każdej wyceny niezależnie od metrażu: procesowanie umowy (0,5 h), ankieta projektowa (1 h) i spotkanie budżetowe (2 h). Dopiero potem zaczyna się właściwe projektowanie, które dzieli się na cztery etapy o stałych proporcjach liczonych od godzin projektowych (czyli bez Etapu 0): koncepcja 30%, wizualizacje 3D dzienne 25%, wizualizacje nocne 10%, projekt wykonawczy 35%. To pozwala wyceniać też etapy osobno — gdy klient chce tylko koncepcję albo dokłada wizualizacje nocne jako opcję.

Optymalizacja Etapu 0: godzinną ankietę projektową możesz zamienić na ankietę w Google Sheets (lub Google Forms), którą klient wypełnia samodzielnie przed spotkaniem. Skraca to Etap 0 z 3,5 h do 2,5 h — odzyskujesz ok. 165 zł czasu na każdym projekcie i wchodzisz na spotkanie budżetowe już z gotowymi odpowiedziami.

Rozbicie projektu na etapy — godziny i cena (stawka 165 zł/h)

Pow. Etap 0 (3,5 h, stałe) Koncepcja (30%) Wiz. dzienne (25%) Wiz. nocne (10%) Wykonawczy (35%)
200 m²3,50 h · 577,50 zł6,00 h · 990 zł5,00 h · 825 zł2,00 h · 330 zł7,00 h · 1 155 zł
1 000 m²3,50 h · 577,50 zł10,50 h · 1 732,50 zł8,75 h · 1 443,75 zł3,50 h · 577,50 zł12,25 h · 2 021,25 zł
5 000 m²3,50 h · 577,50 zł18,00 h · 2 970 zł15,00 h · 2 475 zł6,00 h · 990 zł21,00 h · 3 465 zł

Wizualizacje nocne to świadomie osobna pozycja (10%) — to dodatkowy render tej samej sceny przy oświetleniu wieczornym, który robi ogromne wrażenie na kliencie i świetnie sprzedaje się jako opcja „premium” do koncepcji. Klient, który widzi swój ogród oświetlony nocą, znacznie chętniej dopłaca. Etap 0 jest stały (3,5 h / 577,50 zł) niezależnie od metrażu; sumy zgadzają się z cennikiem wyżej: 200 m² = 23,5 h / 3 877,50 zł, 1 000 m² = 38,5 h / 6 352,50 zł, 5 000 m² = 63,5 h / 10 477,50 zł. Pamiętaj: te kwoty dotyczą działki płaskiej — przy spadku przemnóż całość przez współczynnik z tabeli wyżej.

Wniosek z kroku 5: Cena projektu = godziny × 165 zł, a godziny zależą od dwóch rzeczy: metrażu i spadku terenu (mnożnik ×1,0 / ×1,2 / ×1,4). Projekt 200 m² na płaskiej działce to 3 877,50 zł (23,5 h) — i to jest Twoja cena minimalna za projekt, poniżej której nie schodzisz, choćby działka była malutka.

Krok 6 — Podatek i VAT: ryczałt teraz, a co po przekroczeniu progu?

Przy JDG na ryczałcie podatek dochodowy to 14% od przychodu (właściwa stawka dla projektowania — PKWiU 74.10 „usługi projektowania specjalistycznego” lub 71.11 „usługi architektoniczne”), pomniejszonego o zapłacone składki społeczne i połowę zdrowotnej. Kluczowa cecha ryczałtu: płacisz od przychodu, a nie od zysku — koszty firmy go nie pomniejszają. W jednoosobowej pracowni o niskich kosztach to się opłaca. Ale uwaga — gdy dołożysz pracownika i koszty wystrzelą (o tym za chwilę), ryczałt zwykle przestaje się opłacać i lepiej wypada skala lub liniowy; przed taką decyzją zawsze przelicz warianty z księgową na własnych liczbach.

I teraz najważniejsza granica w życiu jednoosobowej pracowni: próg VAT, czyli 240 000 zł przychodu rocznie (limit zwolnienia podmiotowego podniesiony z 200 000 zł od 1 stycznia 2026 r.). Uwaga, jeśli zakładasz firmę w trakcie roku, limit liczysz proporcjonalnie do liczby dni działalności — np. start 1 lipca 2026 to 184 dni, czyli limit 120 986 zł, a nie 240 000 zł (240 000 × 184 ÷ 365). Dopóki jesteś pod progiem, możesz korzystać ze zwolnienia z VAT — Twoja stawka 165 zł to jednocześnie cena dla klienta. W chwili przekroczenia progu sytuacja zmienia się skokowo:

Przekroczenie progu VAT = +23% do każdej ceny

Gdy wpadasz w VAT, do każdej stawki i każdego projektu dochodzi 23% podatku, który płaci klient. Twoja stawka 165 zł netto nie zniknie — ale klient zobaczy 203 zł brutto za godzinę. Projekt, który kosztował 6 352,50 zł, nagle kosztuje 7 813,58 zł. To nie jest Twój dodatkowy zarobek — to podatek, który przekazujesz dalej. Ale dla klienta cena po prostu skoczyła.

Dla projektanta sprzedającego klientom indywidualnym (którzy VAT-u nie odliczają) to realna bariera cenowa. I tu jest pułapka: przeskok przez próg „w połowie” jest najgorszy — tracisz zwolnienie, a nie masz jeszcze obrotu, który uzasadnia wyższe ceny. Dlatego albo świadomie zostajesz pod progiem (kontrolując liczbę projektów), albo przeskakujesz go zdecydowanie — z wyższymi cenami i najlepiej z pracownikiem, który zwiększa moc przerobową. Połowiczne wejście w VAT to najgorszy z możliwych scenariuszy.

Ta sama praca przed i po wejściu w VAT

Projekt Cena netto (pod VAT) Cena brutto (po VAT 23%) Skok dla klienta
200 m² (23,5 h)3 877,50 zł4 769,33 zł+891,83 zł
1 000 m² (38,5 h)6 352,50 zł7 813,58 zł+1 461,08 zł
5 000 m² (63,5 h)10 477,50 zł12 887,33 zł+2 409,83 zł

Plus VAT-u jest taki, że od wejścia w VAT odliczasz też podatek z faktur kosztowych (Lumion, SketchUp, sprzęt, paliwo) — przy dużych zakupach to realna ulga. Minus: dla klienta indywidualnego cena rośnie o 23% i to on to odczuwa. Dlatego moment przekroczenia progu warto zaplanować, a nie „wpaść w niego” przypadkiem w listopadzie.

A co, jeśli rynek nie pozwoli podnieść ceny? Drugi scenariusz VAT

Powyżej założyliśmy wariant A: doliczasz VAT, a klient płaci więcej (165 zł netto → 203 zł brutto). Ale w sprzedaży klientowi indywidualnemu często działa wariant B: rynek po prostu nie przyjmuje wyższej ceny. Wtedy to nie klient dopłaca VAT, tylko Ty — bo żeby utrzymać cenę 165 zł brutto, Twoje netto spada do 134,15 zł (165 ÷ 1,23). To realny ubytek 30,85 zł na każdej godzinie (spadek o 18,7%), mimo że pracujesz tyle samo.

Na poziomie projektu widać to jeszcze wyraźniej: projekt wyceniony wcześniej na 6 352,50 zł, jeśli musisz utrzymać tę kwotę jako brutto, daje Ci już tylko 5 164,63 zł netto (6 352,50 ÷ 1,23) — tracisz 1 187,87 zł na jednym zleceniu. Dlatego wejście w VAT planuj świadomie: albo masz klientów, którzy VAT odliczają (firmy, deweloperzy) lub zaakceptują wyższą cenę, albo wcześniej podnosisz stawkę bazową tak, żeby netto po VAT wróciło na docelowy poziom. Najgorszy jest wariant pośredni: tracisz zwolnienie, a ceny nie ruszasz.

Wniosek z kroku 6: Dla solowej pracowni o niskich kosztach zwykle wygrywa ryczałt 14%. Pod progiem 240 000 zł sprzedajesz bez VAT (165 zł = cena klienta); po przekroczeniu dochodzi 23% — ten moment zaplanuj, nie wpadnij w niego przypadkiem.

Jak optymalizować cenę? Każdy składnik to dźwignia

Skoro cena projektu to równanie (godziny × stawka, a stawka to koszty ÷ godziny), to znaczy jedno: żaden z tych składników nie jest wyrokiem. Każdy da się świadomie poruszyć. Optymalizacja ceny nie polega na ślepym „podnieś” albo „obniż” — polega na regulowaniu zmiennych, które się na nią składają. Masz do dyspozycji trzy dźwignie.

Trzy dźwignie, którymi sterujesz ceną

1. Zakres

Dopasuj produkt do potrzeby klienta. Nie każdy potrzebuje pełnego projektu — czasem wystarczy sama koncepcja.

2. Czas (godziny)

Skróć czas projektu, eliminując marnotrawstwo — bez schodzenia z jakości.

3. Koszty (stawka)

Dopasuj koszty do realnych potrzeb — ani przeinwestowane, ani zagłodzone.

Dźwignia 1 — zakres: sprzedawaj to, czego klient naprawdę potrzebuje

Najprostszy sposób na elastyczną cenę bez schodzenia ze stawki to regulowanie zakresu. Nie każdy klient potrzebuje pełnego pakietu: koncepcja + wizualizacje dzienne + nocne + projekt wykonawczy. Jednemu wystarczy sama koncepcja z układem nasadzeń, inny chce tylko wizualizacje, żeby zobaczyć efekt, a jeszcze inny — komplet do realizacji. Jeśli masz ofertę modułową (policzoną z etapów, które już rozbiliśmy), możesz obsłużyć różne budżety, obniżając zakres, a nie stawkę godzinową. Klient z mniejszym budżetem dostaje mniej pracy za mniej pieniędzy — a Ty wciąż zarabiasz swoje 165 zł za każdą sprzedaną godzinę.

Dźwignia 2 — czas: tnij marnotrawstwo, nie jakość

Ten sam projekt zrobiony w 30 zamiast 40 godzin przy tej samej stawce to albo wyższa marża dla Ciebie, albo niższa cena dla klienta — przy identycznej jakości. Kluczowe słowo to marnotrawstwo: czas, który nie dodaje wartości. Najczęstsze źródła to powtarzanie tej samej pracy od zera (zamiast bibliotek gotowych rabat, bloków i szablonów), kolejne rundy poprawek wynikające z niejasnego briefu na starcie, ręczne robienie rzeczy, które da się zautomatyzować (np. zliczanie roślin z planu), oraz przeskakiwanie między zadaniami. „Szybciej” nie znaczy „gorzej” — znaczy „bez marnotrawstwa”. To dokładnie ta sama logika, którą stosujemy w optymalizacji procesów: skracamy czas, usuwając to, co nie buduje wartości, a nie tnąc to, co ją tworzy.

Dźwignia 3 — koszty: dopasuj, zamiast przeinwestować

Pamiętaj, że stawka godzinowa jest zbudowana z kosztów — więc koszty też się optymalizuje. Zbyt wysokie zawyżają stawkę i wypychają Cię z rynku, ale uwaga: koszty bywają też przeinwestowane. Nie potrzebujesz najdroższej wersji każdego programu, trzech subskrypcji robiących to samo ani sprzętu ponad realne potrzeby, jeśli tańsze narzędzie wykonuje zadanie tak samo dobrze. Dopasowane koszty to szczuplejsza stawka — bardziej konkurencyjna bez dopłacania do pracy.

Działa to jednak w obie strony: zagłodzone koszty też kosztują. Za słaby komputer, który „muli” przy renderze, marnuje godziny, których nie odzyskasz — i realnie podnosi koszt projektu, mimo że na papierze wydałeś mniej. Cel to równowaga: koszty dopasowane do tego, co faktycznie robisz — ani napompowane, ani przycięte tak, że spowalniają pracę.

Najważniejszy wniosek: optymalizacja działa w obie strony. Czasem trzeba cenę podnieść (gdy jest poniżej progu), a czasem usprawnić proces albo odchudzić koszty (gdy są przeinwestowane). Kwota nie jest święta — święte jest to, żeby każdy składnik równania był policzony i dopasowany.

Wnioski — mały projekt to nie zawsze mały problem

Z tej kalkulacji wychodzi coś, czego wielu projektantów nie widzi na początku: mały projekt nie oznacza automatycznie łatwego, szybkiego i opłacalnego zlecenia. Czasem jest dokładnie odwrotnie.

Mała działka może mieć niższą cenę końcową, ale nadal wymaga rozmów z klientem, przygotowania oferty, koncepcji, wizualizacji, poprawek, dokumentacji i obsługi całego procesu — czyli większości tych samych etapów, które występują przy dużym projekcie. Dlatego w pracowni projektowej nie opłaca się patrzeć wyłącznie na metraż. Trzeba patrzeć na czas, złożoność i minimalny próg opłacalności.

Małe projekty trudniej sprzedać uczciwie

Największy paradoks małych projektów: w złotówkach są najtańsze, ale w przeliczeniu na metr wyglądają najdrożej.

  • projekt 200 m² przy cenie 3 877,50 zł daje 19,39 zł/m²,
  • projekt 10 000 m² przy cenie 12 127,50 zł daje 1,21 zł/m².

Dla projektanta to logiczne, bo mały projekt też wymaga pełnego procesu. Dla klienta z małą działką często wygląda to jednak tak, jakby cena „za metr” była bardzo wysoka. I dlatego małe projekty trzeba dobrze tłumaczyć: klient nie płaci tylko za metry — płaci za pomysł, układ funkcjonalny, doświadczenie, wizualizacje, dokumentację, poprawki i bezpieczeństwo decyzji, które później wpływają na wykonanie ogrodu.

Małe projekty mocniej rozdrabniają firmę

Mały projekt zajmuje 20–25 godzin, ale daje stosunkowo niską kwotę. Żeby zarobić tyle, co na jednym większym zleceniu, musisz zdobyć, obsłużyć i dowieźć kilka małych projektów. A każdy z nich to:

  • osobny klient i osobna rozmowa,
  • osobna oferta,
  • osobne poprawki i decyzje,
  • osobne ryzyko opóźnień.

W praktyce trzy małe projekty często oznaczają więcej komunikacji, emocji i organizacji niż jeden większy. Nawet jeśli suma godzin projektowych wygląda podobnie, sama obsługa klienta potrafi mocno obciążyć kalendarz.

Jeden większy projekt może być spokojniejszy niż kilka małych

Projekt 5 000 m² za około 10 477,50 zł może dać podobny przychód jak trzy mniejsze — z tą różnicą, że obsługujesz jednego klienta, jedną ofertę i jeden proces decyzyjny. To mniej rozdrobnienia i większa kontrola nad pracą.

Oczywiście duże projekty mają swoje ryzyka: większą odpowiedzialność, większe oczekiwania i często bardziej wymagającego klienta. Ale z punktu widzenia organizacji firmy są zwykle bardziej przewidywalne niż ciągłe „mielenie” wielu małych zleceń. Dlatego docelowo warto budować markę tak, żeby przyciągała większe i lepiej płatne realizacje, a nie tylko zapytania o najtańszy możliwy projekt.

Cena minimalna chroni przed pracą poniżej kosztów

W każdej pracowni powinna istnieć cena minimalna za projekt. Nie dlatego, że „tak wypada”, tylko dlatego, że poniżej pewnej kwoty nie da się uczciwie przeprowadzić całego procesu i jeszcze na tym zarobić. Jeżeli z wyliczeń wychodzi, że najmniejszy sensowny projekt kompleksowy kosztuje 3 877,50 zł, to ta kwota staje się Twoim progiem bezpieczeństwa.

Poniżej tej ceny masz tylko trzy opcje:

  • ograniczyć zakres projektu,
  • uprościć usługę,
  • albo grzecznie odpuścić zlecenie.

Najgorsza opcja to zrobić pełny projekt za cenę, która nie pokrywa realnego czasu pracy — wtedy klient dostaje pełną wartość, a firma bierze na siebie stratę.

Policzone minimum to nie cel, tylko granica bezpieczeństwa

Najważniejszy wniosek jest prosty: policzona stawka godzinowa to Twoje minimum, a nie marzenie cenowe. To granica, poniżej której zaczynasz dopłacać do własnej firmy — czasem pieniędzmi, czasem wieczorami, czasem zdrowiem, a najczęściej wszystkim naraz.

Pełny kalendarz nie jest sukcesem, jeśli jest wypełniony zleceniami poniżej progu opłacalności. To tylko ładnie wyglądająca droga do zmęczenia, frustracji i braku pieniędzy na koncie. Dopiero kiedy znasz swój próg, możesz podejmować świadome decyzje:

  • które projekty warto brać,
  • które trzeba wycenić wyżej,
  • kiedy ustawić cenę minimalną,
  • kiedy odmówić,
  • kiedy lepiej poczekać na lepszego klienta.

Bez marketingu nawet najlepsza wycena nie zadziała

Cała ta kalkulacja zakłada jedno: że masz z czego wybierać. Że przychodzi do Ciebie wystarczająco dużo zapytań, żeby nie brać każdego zlecenia z desperacji — i możesz odrzucić projekt poniżej progu, czekając na klienta, który rozumie wartość Twojej pracy.

A to jest największy problem wielu firm usługowych. Nie sama wycena. Nie sam cennik. Tylko brak stałego dopływu dobrych klientów. Jeżeli masz mało zapytań, negocjujesz z pozycji słabości: bierzesz, co przychodzi, schodzisz z ceny, zgadzasz się na większy zakres, przyjmujesz trudniejszych klientów — a potem masz mniej czasu na marketing, bo gasisz problemy przy realizacji.

Błędne koło zbyt małej liczby klientów

mało marketingu → mało klientów

mało klientów → słabsza pozycja w rozmowie

słabsza pozycja → niższe ceny

niższe ceny → gorsza rentowność

gorsza rentowność → więcej stresu i mniej czasu na rozwój firmy

Dlatego marketing i sprzedaż nie są dodatkiem „po godzinach”. Są fundamentem dobrze policzonej wyceny. Możesz mieć najlepszy cennik na świecie, ale jeśli nie masz komu go pokazać, dalej będziesz brać zlecenia poniżej własnego progu. Najpierw trzeba znać swoje liczby. Potem trzeba mieć system, który przyciąga klientów gotowych za te liczby zapłacić. Dopiero wtedy wycena zaczyna działać w praktyce. Jak zbudować taki system, opisujemy w przewodniku o marketingu i pozyskiwaniu klientów.

Najczęstsze błędy w wycenie usług projektowych

6 błędów, które widzimy najczęściej

1. Liczenie idealnego roku zamiast realnego. 42 zł zamiast 45–50 zł kosztu godziny — jeśli policzysz teoretyczne 1 512 h zamiast realnych ~1 400 (po odjęciu ~112 h traconych na organizację, przestoje i poprawki) i pominiesz podatek. Stawka wygląda lepiej, niż jest.

2. Pominięcie ZUS-u w cenie. 33 tys. zł rocznie to ponad połowa kosztów pracowni — projektant, który tego nie wlicza, dopłaca do własnej pracy.

3. Wycena „od metra” jedną stawką. Zabija małe projekty (200–500 m²) i zostawia pieniądze na stole przy dużych. Licz z godzin, nie z powierzchni.

4. Brak ceny minimalnej za projekt. Bez progu (np. 3 877,50 zł) malutkie zlecenia stają się stratą, której nie widać, dopóki nie policzysz godzin.

5. Brak amortyzacji sprzętu. Komputer „już się spłacił” — do dnia, gdy zaczyna mulić przy Lumionie i trzeba wydać 10 tys., których nikt nie odkładał.

6. Równanie cen do „taniej konkurencji”. Która zwykle nie liczy własnych kosztów. Równasz do kogoś, kto dopłaca do firmy — i sam zaczynasz dopłacać.

Jeśli rozpoznajesz u siebie więcej niż jeden z tych błędów, problem zwykle nie kończy się na cenniku — siedzi głębiej, w procesach: od pozyskania klienta, przez wycenę i poprawki, po rozliczenie. Dokładnie to badamy podczas audytu procesów biznesowych — liczbami, na Twoich danych, nie na przeczuciach.

Dlaczego większość projektantów wycenia usługi zbyt tanio?

Policzyliśmy już Twój koszt godziny, stawkę i cennik. Teraz warto cofnąć się o krok i nazwać największy problem w branży projektowej: wiele osób nie wycenia usług na podstawie kosztów, tylko na podstawie rynku. Czyli:

  • „konkurencja bierze 2 500 zł”,
  • „kolega robi projekt za 3 000 zł”,
  • „klient mówi, że więcej nie zapłaci”,
  • „na grupach wszyscy piszą, że tyle się bierze”.

Problem w tym, że cena konkurencji nie mówi nic o rentowności. Możesz porównywać się do osoby, która sama nie wie, ile kosztuje jej godzina pracy. Taka osoba może:

  • nie liczyć własnego czasu,
  • nie uwzględniać ZUS-u,
  • nie odkładać na wymianę komputera i oprogramowania,
  • robić projekty po godzinach, obok etatu,
  • korzystać z dotacji na start,
  • działać tylko chwilowo, bez planu na rentowną firmę.

I wtedy pojawia się pułapka: zaczynasz równać ceny do kogoś, kto sam pracuje poniżej progu opłacalności. Nie dlatego, że ma lepszy model biznesowy — tylko dlatego, że nie policzył kosztów.

Skąd bierze się zaniżona konkurencja?

W projektowaniu ogrodów próg wejścia jest bardzo niski. Wystarczy laptop, program, trochę wyczucia estetyki, konto na Instagramie i można zacząć przyjmować zlecenia. Do tego nie ma formalnych barier wejścia — nie trzeba mieć uprawnień, egzaminu ani wpisu do rejestru, żeby nazwać się projektantem ogrodów, architektem krajobrazu czy osobą zajmującą się aranżacją przestrzeni.

Samo w sobie nie jest to złe. Problem zaczyna się wtedy, gdy na rynek wchodzą osoby bez żadnego przygotowania biznesowego. Potrafią zrobić wizualizację. Potrafią narysować koncepcję. Ale nie potrafią policzyć, czy firma w ogóle ma sens.

Dotacje na start też potrafią psuć rynek

Jednym z powodów zaniżania cen są dotacje na otwarcie działalności — z urzędu pracy, środków unijnych lub podobnych programów. Część osób nie wchodzi na rynek dlatego, że ma przemyślany model biznesowy. Wchodzi, bo „są pieniądze do wzięcia”.

Za dotację kupuje komputer, licencje, aparat, tablet czy inne narzędzia — czyli dokładnie te rzeczy, które normalna firma musi sfinansować z własnego zysku i później wkalkulować w ceny. Tyle że osoba, która dostała sprzęt z dotacji, często nie czuje jego realnego kosztu. Nie musiała na niego zarobić. Nie musiała odłożyć pieniędzy. Nie musiała podjąć prawdziwego ryzyka. Więc bardzo łatwo jej wyceniać usługi zbyt tanio.

Problem z firmą „na dotację”

Najczęściej taka firma działa tyle, ile wymaga okres trwałości dotacji. Przez ten czas nie musi być rentowna w normalnym sensie — musi głównie istnieć i rozliczyć program. Efekt? Przez rok taka osoba może brać projekty za bardzo niskie kwoty, bo nie liczy:

  • odtworzenia sprzętu,
  • kosztu oprogramowania,
  • własnego wynagrodzenia,
  • poduszki finansowej,
  • podatków i ZUS-u w dłuższej perspektywie,
  • zysku potrzebnego do rozwoju firmy.

Po roku często znika z rynku. Ale problem zostaje — bo przez ten czas klienci zdążyli zapamiętać, że „projekt ogrodu kosztuje 2 000–3 000 zł”. Później porównują tę cenę z ofertą firmy, która naprawdę liczy koszty, płaci podatki, utrzymuje się z projektowania i chce działać dłużej niż jeden sezon.

Największy absurd? Sami dokładamy się do tej konkurencji

Najbardziej irytujące jest to, że dotacje są finansowane z pieniędzy publicznych — czyli również z podatków przedsiębiorców, którzy prowadzą firmy legalnie i płacą pełne obciążenia. W praktyce uczciwie działające firmy dokładają się do systemu, który później finansuje konkurencję zaniżającą ceny w ich branży.

To nie znaczy, że każda osoba korzystająca z dotacji robi coś złego. Problemem nie jest sam człowiek, tylko mechanizm. Jeżeli ktoś dostaje pieniądze na start, ale nikt nie uczy go liczyć kosztów, stawki godzinowej, podatków, ZUS-u i progu opłacalności, to bardzo często podejmuje złe decyzje cenowe. Nie ze złej woli. Z braku wiedzy.

Dlaczego ta branża szczególnie łatwo łapie zaniżone ceny

Niski próg wejścia. Laptop, program i konto w social mediach wystarczą, żeby zacząć.

Niski próg formalny. Nie trzeba uprawnień ani licencji, żeby przyjmować zlecenia.

Pozornie niskie koszty. Bo wiele osób nie liczy sprzętu, ZUS-u, czasu i podatków.

Łatwość wejścia z dotacją. Sprzęt kupiony za cudze pieniądze nie boli tak jak sprzęt kupiony z własnego zysku.

Dlatego rynek szybko zapełnia się osobami, które nie mają policzonej firmy, ale mają cennik. A potem ten cennik staje się punktem odniesienia dla klientów.

Prawdziwa przyczyna jest głębiej

Dotacje i tania konkurencja to tylko objawy. Prawdziwy problem jest głębszy: nikt nie uczy ludzi liczyć firmy. Szkoły, kursy i uczelnie potrafią uczyć projektowania, kompozycji, programów, estetyki i wizualizacji. Ale bardzo rzadko uczą tego, co decyduje o przetrwaniu firmy:

  • ile kosztuje godzina pracy,
  • ile trzeba sprzedać w miesiącu,
  • jaki jest próg opłacalności,
  • ile zabiera ZUS i podatek,
  • jak doliczyć sprzęt, urlop i przestoje,
  • kiedy zlecenie jest zyskiem, a kiedy tylko zajęciem kalendarza.

Człowiek po kilkunastu latach edukacji potrafi zrobić projekt, ale nie potrafi policzyć, czy ten projekt mu się opłaca. I to jest dramatyczne.

Tego nie naprawi państwo — to musimy zrobić sami

Nie ma co udawać, że ten problem rozwiążą urzędy, programy dotacyjne albo kolejne instytucje. Państwo najczęściej nie rozumie, jak wygląda prawdziwe prowadzenie firmy. Urzędnik nie musi co miesiąc zdobywać klientów, płacić ZUS-u z własnej kieszeni, martwić się o sezonowość, reklamacje, płynność, sprzęt, podatki i wypłaty. Dlatego system często tworzy rozwiązania, które dobrze wyglądają na papierze, ale w praktyce psują rynek.

Realna zmiana może przyjść tylko oddolnie. Od przedsiębiorców. Od właścicieli firm. Od ludzi, którzy pokażą innym, jak naprawdę liczyć koszty, stawki i rentowność.

Im więcej osób w branży zacznie rozumieć swoje liczby, tym mniej będzie zleceń robionych „za pół darmo” i tym mniej klientów będzie porównywać uczciwą wycenę do ceny kogoś, kto nawet nie wie, że dopłaca do własnej pracy. Dlatego warto rozprzestrzeniać tę wiedzę: wysyłać takie artykuły dalej, tłumaczyć młodszym projektantom, jak liczyć firmę, pokazywać klientom, z czego wynika cena. Bo jeżeli sami jako przedsiębiorcy nie zaczniemy edukować rynku, nikt nie zrobi tego za nas.

A punktem odniesienia w wycenie nigdy nie może być przypadkowa cena konkurencji — musi nim być koszt Twojej godziny pracy. Dokładnie ten, który policzyliśmy w tym artykule od podstaw.

Nie wiesz, czy Twoje stawki za projekt pokrywają koszty?

Przeliczymy Twoją pracownię tym samym schematem — koszty, godziny, sezonowość, cennik z realnych czasów. Dostaniesz swój próg opłacalności i konkretny plan, co zmienić najpierw.

Umów bezpłatną rozmowę →

Podsumowanie — policz, zanim wycenisz

Kluczowe liczby z tego przykładu

165 zł/h

ile musi kosztować Twoja godzina

1 400 h

tyle godzin sprzedasz w roku

~139 tys.

co realnie zostaje na czysto

Cała wycena pracowni projektowej sprowadza się do jednego równania. I to jest najważniejsza myśl całego wpisu: cena za metr, cena za roboczogodzinę i finalna cena projektu to nie trzy różne metody — to ten sam wynik widziany z trzech stron.

Jedno równanie, trzy widoki tej samej kwoty

CENA PROJEKTU

= godziny × stawka za r-g

= powierzchnia × cena za m²

6 352,50 zł  =  38,5 h × 165 zł  =  1 000 m² × 6,35 zł

Te trzy wartości muszą się pokrywać — to są komponenty jednego równania, nie niezależne cenniki. Kotwicą jest stawka za roboczogodzinę policzona z Twoich kosztów. Cena za metr i cena całego projektu po prostu z niej wynikają: nie wybierasz ich dowolnie, one „wypadają” z godzin i stawki.

Dlatego gdy mówisz klientowi „X złotych za metr”, w rzeczywistości podajesz ukrytą stawkę godzinową — i jeśli jej wcześniej nie policzyłeś, łatwo zejść poniżej progu, nawet o tym nie wiedząc. Te same 1 000 m² wycenione „na oko” po 5 zł/m² to 5 000 zł, czyli 130 zł/h — poniżej Twojego celu. Wycenione z godzin to 6 352,50 zł, czyli równe 6,35 zł/m². Liczby muszą się spiąć w obie strony, bo opisują tę samą pracę.

Najważniejsze zdanie na koniec: liczby z przykładu są nasze, schemat jest Twój. Podstaw własne koszty, czasy realizacji i sezonowość — a gdy poznasz swój próg, przestaniesz konkurować ceną z tymi, którzy nie liczą, i zaczniesz wyceniać jak ktoś, kto wie, ile naprawdę kosztuje jego godzina.

Bonus: zatrudniasz pierwszą osobę — co naprawdę dzieje się z liczbami?

Materiał dodatkowy — dla tych, którzy myślą o skalowaniu pracowni

⚠ Ważne — to nie są porady prawne ani podatkowe

Ten moduł ma charakter wyłącznie edukacyjny i pokazuje mechanizm — gdzie znikają pieniądze przy zatrudnieniu i jak działają różne formy opodatkowania. Nie jest poradą podatkową, prawną ani kadrową i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą.

Twoja sytuacja może być inna: ulgi (na start, mały ZUS, ulga na powrót, 4+), wspólne rozliczenie z małżonkiem, ulgi na dzieci, status pracownika, rodzaj umowy, PKWiU, lokalne uwarunkowania i bieżące zmiany przepisów potrafią zmienić wynik o kilkanaście tysięcy złotych w jedną lub drugą stronę. Przed zatrudnieniem kogokolwiek i przed wyborem formy opodatkowania skontaktuj się z doradcą podatkowym i biurem kadrowo-płacowym i przelicz wszystko na własnych, aktualnych danych. Kwoty poniżej to model poglądowy w parametrach 2026 — punkt wyjścia do rozmowy z księgową, a nie gotowa decyzja.

Najczęstszy moment przełomowy w pracowni: zleceń jest tyle, że sam nie wyrabiasz, więc zatrudniasz drugiego projektanta. Pracuje z domu (dalej bez biura), na własnym stanowisku. Wydawałoby się: dwa razy więcej rąk, dwa razy większy przychód, wszystko gra. Liczby mówią co innego — i pokazują, dlaczego biuro projektowe z choćby jedną zatrudnioną osobą praktycznie zawsze ląduje w VAT, a jego rentowność procentowo spada.

Złożą się na to trzy rzeczy, które policzymy po kolei: pełny koszt pracownika (dużo wyższy niż „wypłata na rękę”), realny koszt stworzenia stanowiska pracy (mniejszy, niż się wydaje — pracownik nie potrzebuje kopii wszystkiego, co masz Ty) oraz spadek wydajności po obu stronach (pracownik wyrabia mniej niż Ty, a Ty tracisz część czasu na zarządzanie nim).

1. Ile naprawdę kosztuje pracownik — pełna drabina wynagrodzenia

Przyjmijmy projektanta na 4 000 zł netto. Tu obowiązuje ta sama drabina co w firmie wykonawczej: od netto, przez brutto i super brutto (ze składkami pracodawcy), aż po „giga brutto” z rezerwą na urlop (26 dni) i chorobowe. Pełny mechanizm rozkładamy też w osobnym kalkulatorze kosztów pracownika.

Pełny koszt zatrudnionego projektanta — od „na rękę” do realnego kosztu firmy

Netto — wypłata „na rękę”4 000 zł/mies.
Brutto — z podatkiem i składkami pracownika~5 450 zł/mies.
Super brutto — ze składkami pracodawcy (~20,5%)~6 570 zł/mies.
„Giga brutto” — z rezerwą na urlop 26 dni i L4~7 350 zł/mies.
Pełny koszt pracownika rocznie~88 200 zł

Pracownik „na rękę” 4 000 zł kosztuje firmę realnie ~7 350 zł miesięcznie — prawie dwa razy więcej. Za urlop i chorobowe płacisz, mimo że w tym czasie nie powstaje przychód — dlatego rezerwa na nieobecności siedzi już w tej kwocie. Zapamiętaj to, bo za chwilę wróci: te dni są opłacone (po stronie kosztów), ale nie produkują (po stronie godzin). Kwoty 2026 przyjęte orientacyjnie — dokładne wyliczenie zrób z biurem kadrowo-płacowym (zależy m.in. od wieku pracownika, PPK, ulg i kosztów uzyskania). To samo zjawisko opisaliśmy w wpisie o wycenie zakładania ogrodów.

2. Stanowisko pracy to nie kopia Twojego — co pracownik realnie potrzebuje

Tu kryje się najczęstszy błąd w liczeniu: założenie, że zatrudnienie podwaja wszystkie koszty firmy (1:1 × 2). Nieprawda. Połowa Twoich kosztów to pozycje firmowe, które obsługują całą pracownię niezależnie od liczby osób — i drugiego egzemplarza nie potrzebują. Pracownik nie robi marketingu, nie wystawia faktur i nie zarządza stroną, więc nie potrzebuje Canvy, reklamy, Fakturowni ani drugiej strony WWW. Potrzebuje narzędzi do projektowania: komputera, licencji programów, konta w chmurze i — opcjonalnie — telefonu służbowego. Tyle.

Realny koszt stworzenia stanowiska projektanta — co dochodzi na pracownika

Pozycja (na pracownika) Koszt / rok Po co
Komputer do renderu (amortyzacja 10 tys. / 5 lat)2 000 złstanowisko robocze, rezerwa odtworzeniowa
Lumion (druga licencja)4 229 złwizualizacje 3D — licencja per stanowisko
SketchUp Pro + LayOut (druga licencja)1 750 złmodelowanie i projekt wykonawczy
Narzędzia AI (Claude Pro)1 200 złopisy, research — opcjonalnie
Telefon służbowy900 złkontakt z klientem — opcjonalnie
Obsługa kadrowo-płacowa pracownika1 200 złnaliczanie płac, ZUS, PIT pracownika
Konto Google Workspace300 złpoczta, dysk, pliki projektowe
Ubezpieczenie drugiego sprzętu300 złochrona komputera
Drobne, nieprzewidziane (rezerwa)500 złperyferia, akcesoria, wdrożenie
RAZEM stanowisko / rok ~12 379 zł

Czego pracownik NIE potrzebuje (i czego NIE dublujemy): reklamy FB/IG (12 000 zł — robi ją właściciel), Canvy (450 zł — to narzędzie marketingowe, nie projektowe), strony WWW i jej utrzymania, Fakturowni, podstawowej księgowości firmy. To pozycje firmowe — jedna na całą pracownię. Dlatego zatrudnienie nie podwaja kosztów: dochodzi ~12 tys. zł stanowiska, a nie drugie 28 tys. zł. Pełny koszt pracownika to więc pensja (~88 200 zł) + stanowisko (~12 379 zł) = ok. 100 579 zł rocznie. Kwoty orientacyjne — licencje i sprzęt dobierz do swojego realnego workflow.

3. Dwie osoby ≠ dwa razy więcej godzin

Najtrudniejsza do przełknięcia część kalkulacji. Zatrudnienie nie podwaja sprzedawalnych godzin z dwóch niezależnych powodów — jeden po stronie pracownika, drugi po Twojej. Policzmy je osobno, żeby niczego nie liczyć podwójnie.

Pracownik wyrabia mniej niż Ty — w dwóch krokach. Najpierw odejmujemy nieobecności, potem niższe tempo:

Realne godziny pracownika — krok po kroku

Pełny etat (160 h × 12 mies.)1 920 h
− urlop (26 dni) + L4 (~10 dni) = 36 dni × 8 h (płacone, ale bez przychodu)−288 h
= realna obecność w pracy1 632 h
× tempo pracownika (−30% wydajności vs właściciel)× 70%
= sprzedawalne godziny pracownika / rok~1 142 h

Dwa osobne cięcia, świadomie rozdzielone. Nieobecności (−288 h) to urlop i L4 — te dni już opłacasz w giga brutto z punktu 1, ale w tym czasie nie powstaje przychód, więc po stronie godzin też muszą zniknąć. To nie jest podwójne liczenie: koszt i produkcja to dwie różne rzeczy — płacisz za nieobecność (złotówki w dół) i nie zarabiasz w jej trakcie (przychód, który nie powstał). Tempo (−30%) to osobna sprawa: pracownik nie jest właścicielem — nie „robi na swoim”, więc w większości przypadków pracuje po prostu wolniej i z mniejszą wprawą w narzędziach. To cięcie nakładamy na realnie przepracowane godziny, a nie na nieobecności.

Dlaczego akurat −30%? To założenie „bezpieczne”

Te 30% to liczba przyjęta ostrożnie, „w prawą stronę”. U dobrego, doświadczonego pracownika i przy sprawnym wdrożeniu może być mniejsza. Ale przy słabym procesie rekrutacji i braku szkolenia bywa znacznie większa — nawet 40–50%. Podstaw własną liczbę, gdy poznasz realne tempo swojej osoby; 30% to bezpieczny punkt startowy do kalkulacji.

Jest w tym też prosta prawda: gdyby ktoś był w 100% tak wydajny jak Ty, prawdopodobnie założyłby własną firmę, a nie pracował u Ciebie. Pełne tempo właściciela bierze się stąd, że to jego firma, jego ryzyko i jego pieniądze — pracownik z natury nie „robi na swoim”.

I rzecz, o której łatwo zapomnieć: jeśli Ty jako właściciel nie zainwestujesz w kompetencje pracownika, on najczęściej sam ich nie podniesie. Taka jest natura ludzka i rola przedsiębiorcy — rozwój pracownika, szkolenia i podnoszenie jego wprawy to Twoje zadanie, nie jego. To również Ty decydujesz, czy z czasem te −30% będą się zmniejszać, czy zostaną z Tobą na stałe.

Ty też tracisz wydajność. Zatrudnienie kosztuje Cię część własnego czasu: rozwiązywanie problemów, „głuche telefony”, omawianie projektów, przekazywanie wytycznych, sprawdzanie pracy i dodatkowe formalności. Przyjmujemy realistyczny spadek Twoich sprzedawalnych godzin o 10%: z 1 400 do 1 260 h rocznie. W praktyce zamieniasz część czasu „przy projekcie” na czas „przy pracowniku”.

Efekt: zamiast wymarzonych 2 800 h (2 × 1 400) realnie sprzedajesz 2 402 h. Zobacz, gdzie rozpływa się różnica:

Sprzedawalne godziny rocznie — dlaczego 1 + 1 nie daje 2

2 800 h — gdyby pracownik miał Twoje tempo (tak NIE jest) 0 1 400 h Ty solo 2 402 h Ty + pracownik Ty: 1 260 h pracownik: 1 142 h −398 h „rozpływa się”: Twój spadek −10% + niższe tempo i nieobecności pracownika

Niebieski to Twoje godziny, zielony — pracownika. Po zatrudnieniu Twój słupek maleje (z 1 400 do 1 260 h, bo część czasu idzie na zarządzanie), a pracownik dokłada 1 142 h zamiast pełnych 1 400. Suma to 2 402 h, czyli o 398 h mniej niż naiwne „2 × pełne tempo”. Te 398 h to różnica między tym, czego się spodziewasz, a tym, co realnie sprzedasz — i jeden z głównych powodów, dla których rentowność procentowo spada.

Solo vs. z jednym pracownikiem — wynik finalny

Złóżmy to w jedną tabelę. Po lewej Ty w pojedynkę (ryczałt, jak w głównym przykładzie), po prawej — z jednym projektantem. Przychód z pracownikiem przekracza próg VAT i 300 tys., więc forma opodatkowania się zmienia (do tego wracamy w module niżej, tu pokazujemy wariant optymalny: liniowy).

Solo vs. z jednym pracownikiem — wynik finalny

Solo (ryczałt) + 1 projektant (liniowy)
Sprzedawalne godziny1 400 h2 402 h (1 260 + 1 142)
Projekty rocznie (śr. 38,5 h)~36~62
Przychód (165 zł/h)231 tys.396,3 tys. → VAT!
Wszystkie koszty, ZUS i podatki~92 tys.~210 tys.
Zostaje właścicielowi / rok~139 tys.~187 tys.
Rentowność (zostaje / przychód)60%47%
Cena dla klienta / h165 zł203 zł (z VAT)

Przy 396,3 tys. zł przychodu netto firma jest już VAT-owcem — dla klienta to ok. 487 tys. zł brutto wartości sprzedaży. Policzmy wprost, co zostaje w kieszeni: pracownik wnosi 1 142 h × 165 zł = ~188 tys. przychodu, ale kosztuje (pensja + stanowisko) ~100,6 tys., a do tego Ty tracisz 140 h własnej sprzedaży (~23 tys.). Po optymalizacji formy (liniowy) zostaje Ci ~187 tys. zł rocznie, czyli realnie ok. 47 tys. zł więcej niż w pojedynkę (139 tys. na ryczałcie). Za te ~47 tys. bierzesz na siebie: ~26 dodatkowych projektów do nadzorowania, wejście w VAT (klient płaci o 23% więcej), wyższą składkę zdrowotną (przychód powyżej 300 tys.), spadek własnej produktywności o 10% i — co najważniejsze — rentowność spada z 60% do 47%. Uwaga o odczycie: „zostaje właścicielowi” to Twoje wynagrodzenie razem z zyskiem firmy (przed podziałem na życie i poduszkę), a nie marża netto w sensie księgowym. Forma podatkowa policzona niżej — i potwierdź ją z księgową.

Pracownik to nie tylko liczby — to też ryzyko organizacyjne

Tabela pokazuje koszt finansowy, ale prawdziwy ciężar pracownika jest organizacyjny. Dodatkowy człowiek to dodatkowe problemy: choroba w środku projektu, urlop w szczycie sezonu, dzień wolny na żądanie, błąd wymagający poprawki, rotacja i koszt wdrożenia nowej osoby. A klienta to nie obchodzi — projekt musi być oddany w terminie, niezależnie od tego, czy pracownik akurat jest. W praktyce to Ty, właściciel, jesteś kołem zapasowym: gdy pracownika nie ma, jego robotę i tak musisz dowieźć. Dochodzi efekt rozruchu: w pierwszych miesiącach nowy projektant zwykle obniża Twoją produktywność, zanim zacznie ją zwiększać — uczy się narzędzi i standardów pracowni, a Ty w tym czasie poprawiasz i tłumaczysz, zamiast projektować (to właśnie ten spadek −10% z kalkulacji, na starcie często większy). Zatrudnienie ma sens dopiero wtedy, gdy masz stabilny, przewidywalny strumień zleceń, który tę dodatkową moc realnie wypełni — i marżę, która udźwignie jeden gorszy miesiąc bez paniki.

Ryczałt, liniowy czy skala? Te same liczby, trzy formy opodatkowania

Skoro przy pracowniku ryczałt przestaje się opłacać — domknijmy temat liczbami. W głównym przykładzie liczyliśmy na ryczałcie 14%, bo dla jednoosobowej pracowni o niskich kosztach to zwykle najlepszy wybór. Ale „zwykle” to nie „zawsze”. Bierzemy dokładnie te same liczby wejściowe co wyżej i przepuszczamy je przez trzy formy: ryczałt 14%, liniowy 19% i skalę 12/32% — osobno dla pracowni solo i z jednym projektantem.

Przypomnienie: to nadal przykład edukacyjny pokazujący mechanizm, nie kalkulator podatkowy ani rekomendacja formy. Konkretne kwoty zależą od Twoich danych, ulg i aktualnych przepisów — wybór formy opodatkowania zawsze potwierdź z doradcą podatkowym lub księgową na własnych liczbach.

Jak to policzyliśmy (parametry 2026)

– Kluczowa różnica: na ryczałcie podatek liczysz od przychodu — koszty firmy i pensja pracownika go NIE pomniejszają. Na liniowym i skali liczysz od dochodu — po odjęciu kosztów, amortyzacji i pensji pracownika. To dlatego ryczałt wygrywa przy niskich kosztach, a przegrywa, gdy kosztów (np. pracownika) jest dużo.

– Składki społeczne (ZUS): 1 926,76 zł/mies = 23 121 zł/rok — odliczane na każdej formie.

– Składka zdrowotna 2026: ryczałt — kwotowo wg progów przychodu (830,58 zł/mies w przedziale 60–300 tys., 1 495,04 zł powyżej 300 tys.), 50% odliczane od przychodu; liniowy — 4,9% dochodu, odliczalna do limitu 14 100 zł/rok; skala — 9% dochodu, nieodliczalna.

– Skala: 12% do 120 000 zł podstawy (z kwotą wolną 30 000 zł), 32% od nadwyżki.

– „Zostaje” = przychód − koszty (z amortyzacją i pensją) − ZUS społeczny − zdrowotna − podatek dochodowy. Kwoty orientacyjne.

Wariant 1 — pracownia solo (przychód 231 000 zł)

Koszty uzyskania (operacyjne 28 444 zł + amortyzacja 2 000 zł = 30 444 zł) pomniejszają podstawę tylko na liniowym i skali. Na ryczałcie płacisz 14% od całego przychodu po odliczeniu składek.

Solo — to samo 231 000 zł przychodu, trzy formy opodatkowania

Pozycja Ryczałt 14% Liniowy 19% Skala 12/32%
Przychód (ten sam dla wszystkich)231 000 zł231 000 zł231 000 zł
Podstawa opodatkowania202 896 zł*168 741 zł177 435 zł
ZUS społeczny23 121 zł23 121 zł23 121 zł
Składka zdrowotna9 967 zł8 694 zł15 969 zł
Podatek dochodowy28 405 zł32 061 zł29 179 zł
ZOSTAJE / rok139 063 zł136 680 zł132 287 zł
Różnica do najlepszejnajlepsza−2 383 zł−6 776 zł

* Na ryczałcie podstawą jest przychód po odjęciu składek społecznych i 50% zdrowotnej — koszty firmy (30 444 zł) nie wchodzą. Mimo to ryczałt wygrywa, bo przy niskich kosztach pracowni 14% od przychodu jest niższe niż 19% (liniowy) czy 32% w górnym progu (skala). Dla pracowni solo o niskich kosztach ryczałt jest zwykle najlepszy — dlatego główny przykład liczyliśmy właśnie na nim.

Wariant 2 — pracownia z jednym pracownikiem (przychód 396 330 zł)

Tu wszystko się odwraca. Koszty uzyskania rosną do 131 023 zł (operacyjne 38 823 zł + amortyzacja 4 000 zł + pełny koszt pracownika 88 200 zł), a przychód przekracza 300 tys., więc na ryczałcie wpadasz w najwyższy próg zdrowotnej. Na liniowym i skali cała pensja pracownika i koszty stanowiska pomniejszają podstawę — na ryczałcie ani złotówki.

Z pracownikiem — to samo 396 330 zł przychodu, trzy formy opodatkowania

Pozycja Ryczałt 14% Liniowy 19% Skala 12/32%
Przychód (ten sam dla wszystkich)396 330 zł396 330 zł396 330 zł
Podstawa opodatkowania364 239 zł*230 319 zł242 186 zł
ZUS społeczny23 121 zł23 121 zł23 121 zł
Składka zdrowotna17 940 zł11 867 zł21 797 zł
Podatek dochodowy50 993 zł43 761 zł49 900 zł
ZOSTAJE / rok173 252 zł186 558 zł170 490 zł
Różnica do najlepszej−13 306 złnajlepsza−16 069 zł

* Na ryczałcie podstawa to wciąż prawie cały przychód (364 239 zł), bo pensja pracownika (88 200 zł) i koszty (42 823 zł) nie pomniejszają podstawy — płacisz 14% tak, jakby ich nie było. Na liniowym podstawa spada do 230 319 zł, bo wszystko to jest kosztem. Efekt: liniowy wygrywa o ~13 300 zł rocznie nad ryczałtem i o ~16 100 zł nad skalą (przy ulgach rodzinnych proporcje mogą się zmienić). Zawsze przelicz to z księgową.

Wniosek: forma opodatkowania zależy od poziomu kosztów

Pracownia solo, niskie koszty → ryczałt 14%. Gdy koszty są niskie, opodatkowanie samego przychodu niską stawką bije liniowy i skalę. Tu ryczałt daje ~139 tys. zł, o 2,4–6,8 tys. więcej niż pozostałe formy.

Pracownia z pracownikiem → podatek liniowy 19%. Pensja pracownika i koszty stanowiska pomniejszają podstawę tylko na liniowym i skali. Ryczałt, który ignoruje koszty, nagle przepłaca — liniowy daje ~187 tys. zł, o ~13,3 tys. więcej niż ryczałt. To liczbowe potwierdzenie zasady z głównego wpisu: zatrudniając pracownika, koszty zaczynają odgrywać dużo większą rolę, więc warto ponownie przeliczyć formę opodatkowania.

Im więcej wydajesz (pracownicy, drogi sprzęt, podwykonawcy), tym bardziej ryczałt traci, bo płacisz podatek od przychodu, nie od zysku. Przy założeniach tego przykładu skala wypada słabiej — przez 32% w górnym progu i nieodliczalną zdrowotną. Ale w indywidualnych przypadkach (wspólne rozliczenie małżonków, ulga na dzieci, na powrót, 4+) skala potrafi wygrać. Decyzję podejmij raz w roku, do 20. dnia miesiąca po pierwszym przychodzie, i zawsze przelicz z doradcą podatkowym lub księgową.

W skrócie — co najbardziej boli przy każdej formie

Forma Co boli najbardziej
RyczałtWysokie koszty firmy — nie pomniejszają podatku (płacisz od przychodu)
LiniowyWyższa stawka podatku (19%) niezależnie od dochodu
SkalaWejście w próg 32% i nieodliczalna składka zdrowotna 9%
VAT (po przekroczeniu 240 tys.)Wyższa cena dla klienta indywidualnego (+23%)

Najważniejsze: forma opodatkowania to nie jest źródło problemów firmy

Sama forma opodatkowania rzadko decyduje o sukcesie firmy. Znacznie większy wpływ na wynik mają cena usługi, liczba sprzedanych godzin, koszty pozyskania klientów i efektywność realizacji. Wybór formy zwykle poprawia lub pogarsza wynik o kilka–kilkanaście procent — ale nie naprawi źle wycenionej usługi ani braku klientów. Jeśli po tym module masz odruch „problemem mojej firmy jest podatek”, wróć do kroków 1–5: najczęściej prawdziwym problemem jest zbyt niska cena albo za mało zleceń, nie formularz w urzędzie skarbowym.

Uwaga: kwoty orientacyjne, parametry 2026 (minimalne wynagrodzenie 4 806 zł, minimalna zdrowotna 432,54 zł, limit odliczenia zdrowotnej na liniowym 14 100 zł). Wyliczenie pomija m.in. wspólne rozliczenie z małżonkiem, ulgi podatkowe, PPK i różnice w składce zdrowotnej liczonej miesięcznie. To materiał edukacyjny, nie porada podatkowa — ostateczny wybór formy i decyzję o zatrudnieniu potwierdź z doradcą podatkowym i biurem kadrowo-płacowym na swoich danych.

Często zadawane pytania

Ile powinien kosztować projekt ogrodu?

Tyle, ile wynosi liczba godzin pracy nad projektem pomnożona przez Twoją stawkę za roboczogodzinę. W przykładzie z tego wpisu (stawka 165 zł/h) projekt 200 m² to ok. 3 877,50 zł, 1 000 m² — ok. 6 352,50 zł, a 5 000 m² — ok. 10 477,50 zł. Nie ma jednej 'rynkowej' ceny projektu ogrodu — jest cena wynikająca z Twoich kosztów i czasu. Ustal też cenę minimalną za projekt, poniżej której nie schodzisz, choćby działka była malutka.

Jak obliczyć minimalną stawkę godzinową w pracowni projektowej?

Wyceniać projekt za metr, za godzinę czy ryczałtem za całość?

Ile godzin realnie zajmuje projekt ogrodu?

Ryczałt, liniowy czy skala — co wybrać dla pracowni projektowej?

Kiedy opłaca się zatrudnić pierwszego pracownika?

Co odpowiedzieć klientowi, który mówi, że konkurencja jest tańsza?

Zacznij działać – sprawdź, jak możesz poprawić swoją firmę

Umów 15 minutową konsultację, porozmawiamy o Twojej firmie i zoboczymy co możemy dla Ciebie zrobić.

Naprawimy Firmę | Doradztwo biznesowe

NIP 6452582015 ul Strzelców Bytomskich 51/1 42-600 Tarnowskie Góry

© NaprawimyFirme.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone

Ikona FacebookIkona InstagramIkona YouTubeIkona LinkedIn